niedziela, 30 października 2016

Jak w dzisiejszych czasach znaleźć pracę







Wsiadam do pociągu z miasta A do miasta B (gdzie zjeżdżają się studenci z połowy Polski – w tym ja). Już w pierwszym przedziale widzę imprezę. Pięcioro całkiem dorosłych osób, w wieku moich rodziców, pije sobie wódeczkę i przegryza przekąskami. O 9 rano! Po upewnieniu się, że to na szczęście nie mój przedział, poszłam dalej w poszukiwaniu miejsca 110 w wagonie nr 8.  

Jest! Wchodzę, patrzę, w przedziale siedzi młoda dziewczyna. Na moje oko również studentka. Siedzi wpatrzona w ekran telefonu. Cóż, przynajmniej będę miała spokojną podróż.

Dużo miejsca, jak na nas dwie. Można się wygodnie rozsiąść i poczytać książkę. Kładę torbę na siedzeniu, wyciągam mojego Kindla i usadawiam się przy oknie. Nie zdążyłam jednak przeczytać nawet pół strony nowego ulubionego romansu historycznego, gdy do przedziału wpada starsza pani. 

piątek, 28 października 2016

Na co mi te studia były?



W liceum myślałam, że szkoła to najgorsze co może być, że chcę już iść na studia. Jak najprędzej! Na studiach okazało się, że również nie jest tak różowo jak się spodziewałam. Student jest równany z poziomem podłogi zarówno przez niektórych wykładowców, jak i przez najmądrzejsze i wszechwiedzące „panie z dziekanatu”.

- Jak tylko zostanę magistrem, to będzie z głowy. Znajdę pracę, nie będzie kolosów, prac domowych, wracam z pracy i mam spokój. Razem z facetem zarobimy na mieszkanie, potem ślub dzieci i życie jak w raju! – myślałam. Nic bardziej mylnego. Prawdziwe piekło zaczyna się tuż po obronie magisterki. Przychodzi czas na SZUKANIE PRACY!