piątek, 28 października 2016

Na co mi te studia były?



W liceum myślałam, że szkoła to najgorsze co może być, że chcę już iść na studia. Jak najprędzej! Na studiach okazało się, że również nie jest tak różowo jak się spodziewałam. Student jest równany z poziomem podłogi zarówno przez niektórych wykładowców, jak i przez najmądrzejsze i wszechwiedzące „panie z dziekanatu”.

- Jak tylko zostanę magistrem, to będzie z głowy. Znajdę pracę, nie będzie kolosów, prac domowych, wracam z pracy i mam spokój. Razem z facetem zarobimy na mieszkanie, potem ślub dzieci i życie jak w raju! – myślałam. Nic bardziej mylnego. Prawdziwe piekło zaczyna się tuż po obronie magisterki. Przychodzi czas na SZUKANIE PRACY!

            Zawsze myślałam, że studia to klucz do dobrobytu. Wiedziałam to sama i tak też byłam wychowywana. Rodzice oczekiwali od moich starszych braci, że skończą studia, a potem również ode mnie. Mówili, że tylko po dobrych studiach mamy szansę na pracę, udaną przyszłość, mieszkanie, itp. No więc wierzyłam. Mojemu bratu się udało. Skończył trudne studia techniczne, znalazł świetną pracę, potem kupił mieszkanie w dużym mieście. Był dla mnie przykładem.

- Jeśli jemu się udało, to mi na pewno też się uda! – jakaż byłam głupia.

            Wybrałam kierunek. Trudniejszego w okolicy chyba nie było. Uczelnia techniczna, nie najlepsza na świecie, ale wyjechać nie mogłam, więc najlepsza w najbliższym mieście. Dla mnie to wystarczyło. Ważne, że kierunek dobry, będę inżynierem. Jak to dumnie brzmi! Wszystkie te Kaśki i Aśki licencjatki mogą się wypchać! Matematyka i fizyka do upadłego. Karyna by nie dała rady. A ja dam! Nie, nie byłam kujonem. Ale starałam się wypadać możliwie jak najlepiej. No i bach: INŻYNIER. Bach, bach, bach: MAGISTER!

            I co teraz? Teraz najlepsze. Gdzie ta moja praca, którą miałam mieć po studiach? Nie ma.

Milion przeczytanych ogłoszeń. NIE MA.

Kilkadziesiąt wysłanych CV. NIE MA.

Dziesiątki wizyt w firmach. NIE MA.

Kilka rozmów kwalifikacyjnych. NIE MA.

            Dookoła jest mnóstwo osób, które zamiast tracić czas na studia, poszły do pracy, zakładały rodziny. Przez te lata dorobili się czegoś. Podczas gdy ja, poza wartością intelektualną, nie mam nadal nic. Nie mówię, że studia są złe i beeee. Nauka  i rozwijanie się są ważne. Ale w obecnej chwili magistrów jest za dużo. Studia może skończyć prawie każdy.  Ten papierek uczelni wyższej coraz mniej znaczy... Pracodawca woli zatrudnić Jolkę i Mariolkę, które pracowały tu i tu, i mają doświadczenie. Niż kogoś po studiach, kto jeszcze nigdzie nie pracował, nie ważne jak bardzo by nie był elokwentny i oczytany, jak nawala całki i różniczki na czas.

Co mi dały studia? Dyplom. Brak doświadczenia. Mało ofert pracy w moim zawodzie. Brak możliwości pracy w innym zawodzie, bo za wysokie wykształcenie i przecież nie będę pracowała w sklepie wiecznie. Jestem inżynierem, pewnie za miesiąc rzucę ścierę i odejdę, więc po co dawać mi szansę.

Nie ustaję w poszukiwaniach. Bo cóż pozostało mi robić. Ale gdybym kilka lat temu, wiedziała to co teraz, to inaczej pokierowałabym swoje życie.

3 komentarze:

  1. Jestem na studiach inżynierskich. Powiem Ci szczerze, że jestem zdumiona, że na swoich studiach nie zdobyłaś doświadczenia w praktyce (popraw mnie jeśli się mylę, ale tak wywnioskowałam :) ). Mimo że sama jestem dopiero na drugim roku, mam za sobą wieele godzin praktyk w dużych firmach, a jeszcze więcej przede mną.
    Co prawda musiałam latać za "Zacnymi Prezesami" prosząc o staż w firmie, bo niestety znajomości nie miałam, podczas gdy moi koledzy z roku tylko "załatwiali podpisik". W trakcie mojej studenckiej edukacji pracowałam już w 3 firmach z czego 2 z nich są na skalę krajową - przez to większości wakacji spędziłam w laboratorium, ale nie żałuję ani chwili :) Wiele czasu też spędzam na poszerzaniu wiedzy w formie pracy wolontariackiej, co szczerze uwielbiam, bo kierunek, który wybrałam jest moją pasją :). Wierzę, że te doświadczenie przyda mi się przy szukaniu pracy, bo jak sama piszesz: dokument ukończenia szkoły pozostaje tylko papierkiem, a na rynku pracy liczy się przede wszystkim doświadczenie.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze robisz, że starasz się zdobywać doświadczenie :) Ja uczyłam się praktyki na zajęciach terenowych na uczelni, które miałam często, dodatkowo letnie praktyki. Raz miałam miesięczne praktyki w firmie w okresie wakacji. Niestety w czasie semestru zwykle miałam mnóstwo zajęć i daleko dojeżdżałam codziennie do domu. Uważałam, że nie dam rady jeszcze chodzić do pracy, czy na staż, po prostu z braku czasu.
      Teraz z perspektywy czasu żałuję, że nie postarałam się bardziej, ale liczę na staż w najbliższym czasie, dlatego wszystko przede mną :)
      Dziękuję za zainteresowanie moim blogiem i zapraszam ponownie!

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że wszystko Ci się poukłada. Trzymam kciuki za staż ;)
      Z pewnością jeszcze nie raz do Ciebie zajrzę :D

      Usuń