środa, 2 listopada 2016

Co myślę o ogłoszeniach z ofertami pracy

         
                  Będąc na bezrobociu zwykle robimy wszystko by jak najszybciej znaleźć nowe zajęcie, najlepiej ciekawe i dobrze płatne. Najczęstszym sposobem szukania pracy jest oczywiście przeglądanie ogłoszeń o pracę. Mogą być one internetowe, w prasie lub słuchane w radiu. Również ja każdego dnia widzę ich milion i wiele z nich doprowadza mnie do załamania nerwowego. Dlatego dziś dowiecie się, co myślę o ogłoszeniach z ofertami pracy. A zdanie to nie jest dobre...



1. Ogłoszenia internetowe 

 

             W Internecie jest mnóstwo stron z ogłoszeniami (olx.pl, pracuj.pl, infopraca.pl), gdzie można odnaleźć sporo ofert z różnych działów. Korzystam codziennie, jednak okropnie mnie to denerwuje. Większość ogłoszeń jest napisana, w taki sposób, że nie można nawet stwierdzić, co to dokładnie za praca i w jakim miejscu. Bo czego można się dowiedzieć z jednego zdania: „Potrzebuje sprzedawcy do sklepu na pełen etat”. No, chociaż wiadomo, że nie na pół etatu. Ale co to za sklep? Chyba robi różnicę czy mięsny, czy odzieżowy? A może z częściami samochodowymi? Znajomość ulicy, na jakiej sklep się znajduje też byłaby przydatna. Dodatkowo numeru telefonu nie podano, więc nie można się szybko dowiedzieć czegoś więcej. Więc wysyłajcie CV, drodzy szukający pracy, tylko nie wiadomo gdzie i po co… Dotyczy to prawie wszystkich ogłoszeń. Mnie to zniechęca i z reguły nie odpowiadam na takie oferty. Bo potem dzwoni ktoś do mnie, przedstawia się, zaprasza na rozmowę, a ja nie mam pojęcia, z którego to ogłoszenia. Serio? Pracodawcy, chcecie żeby CV było napisane idealnie? Najpierw napiszcie idealne ogłoszenie.

Zdarzają się na szczęście ogłoszenia bardziej precyzyjne: „Poszukujemy sprzedawcy do sklepu z kosmetykami. Pełny etat. Mile widziane doświadczenie i wykształcenie kosmetologiczne. Sklep Kwiatuszek przy ul.xxxx”. Od razu lepiej, nie prawdaż? Na takie ogłoszenia najczęściej odpowiadam. Być może jestem zbyt wybredna, ale skoro ja się staram pisać jak najlepiej, potem wypaść na rozmowie bardzo dobrze, to z drugiej strony też wymagam chociaż minimum zaangażowania. 

2. Ogłoszenia w radiu i prasie

 

Oferty pracy możemy również spotkać w radiu oraz w prasie. Mimo wszystko dla młodych ludzi jest to rzadziej wykorzystywany sposób. Z mojego doświadczenia wynika, że ogłoszenia radiowe (najlepiej w radiu lokalnym) mają pewną wadę. Trzeba ciągle chodzić z kartką papieru i nadążać z notowaniem numerów telefonów, czy adresów e-mail. Tak, z kartką. Zanim znajdziecie jakiś notatnik w telefonie to już będzie dawno po ptakach. Przytoczę teraz pewną śmieszną historię, gdy moja mama wręczyła mi kiedyś kartę z adresem, ucieszona, że mogła mi pomóc i pod moją nieobecność zapisała jakieś ogłoszenie. Patrzę, a na kartce widnieje: urszula.g123małpawp.pl. Małpa, serio :D Natomiast, jeśli chodzi o prasę, to niewiele mogę powiedzieć, bo jako bezrobotna wolę nie wydawać resztek pieniędzy na gazety. Ale pamiętam z dawnych czasów Anonse, gdzie ogłoszenia zwykle były krótkie, z podanym numerem telefonu. 


3. Oferowanie i wymaganie

 

W ogłoszeniach internetowych, a także radiowych denerwuje mnie ta regułka, którą można spotkać w co drugim z nich. Chodzi o wymagania i o to, co pracodawca oferuje. 

Przykład:
Co oferujemy?
- pracę w dynamicznie rozwijającej się firmie (ehe, każda firma teraz taka dynamiczna, a jak już tam pracujesz to się okazuje, że właściwie to mają w cholerę długów i pewnie za pół roku splajtują);
- pracę w młodym, dynamicznym i pełnym pasji zespole (pełni pasji młodzi ludzie siedzą przy komputerach wyglądając jak zombie i przez 8 godzin żaden się nie odezwie do drugiego, a po zmianie lecą do szefa albo kierowniczki obgadać całą resztę, co też dziś zrobili nie tak);
- możliwość pracy w zespole nastawionym na realizację celu (Serio? To można coś robić bez celu? Ciekawe.)

Wymagania:
- doświadczenie na podobnym stanowisku (Spoko, tu nie będę krytykować. Chociaż czasem mogliby dać komuś szansę na przyuczenie)
- komunikatywność i łatwość w nawiązywaniu kontaktów (Jesteś nieśmiały? Małomówny? Wiedz, że koniec z Tobą. Nawet do pracy w sklepie się nie nadajesz)
- miła aparycja i wysoka kultura osobista (Tak. Najważniejszy dziś w robieniu kariery jest wygląd. Wiadomo, że każdy powinien wyglądać schludnie i umieć się kulturalnie zachować. Ale żeby trzeba było o tym ciągle przypominać? W moim mniemaniu każdy powinien wiedzieć to sam, że trzeba ubrać się właściwie do okazji, być miłym i kulturalnym. Chyba, że tu chodzi o jakieś głębsze przesłanie: „Moja sekretarka ma być śliczna, najlepiej blondynka. Jeśli nie masz w CV zdjęcia to nie ważne, jaką szkołę skończyłaś i ile masz doświadczenia. I tak Cię nie zaproszę na rozmowę, bo pewnie się wstydzisz swojej gęby”. Taka jest prawda, towar często kupuje się oczami)
- bardzo dobra organizacja pracy i umiejętność pracy w zespole (Praca w zespole sprowadza się do kłótni ze współpracownikami o to, kto dziś więcej zrobił, kto później włączył komputer, kto nie miał przerwy i kto siedzi na Facebook’u, kiedy inni nie patrzą)
- status studenta lub oświadczenie o niepełnosprawności (Punkt programu moi drodzy. Najlepsze ogłoszenia: młody, student, z doświadczeniem, praca na pełny etat. Student z doświadczeniem? Studiowanie i pełny etat? Wiem, że są takie osoby, ale czy nie za dużo wymagań? Lub: energiczna emerytka/rencistka z orzeczeniem o niepełnosprawności do sprzątania biur. Ha ha ha. Gdy usłyszałam kiedyś taką parodię w bloku ogłoszeń w radiu to tarzałam się ze śmiechu po podłodze. Sprzątanie to naprawdę ciężka praca. Czy na pewno dla niepełnosprawnej emerytki? Nie ważne jak bardzo byłaby energiczna)

            4. Wszechobecne call center i roznoszenie ulotek

 

            Bardzo często spotykam się z ogłoszeniami o pracy w call center, co teraz ładnie się nazywa: opiekun klienta lub telefoniczna obsługa klienta, itd. W sumie nawet roznoszenie ulotek teraz inaczej się nazywa, a mianowicie: kolportaż materiałów reklamowych. Ech… jak mówiłam, teraz kupujemy oczami. Ładnie wygląda? Ładnie brzmi? Biorę. Istnieje tendencja do opisywania stanowiska tak, by wyglądało, że chodzi o coś zupełnie innego, niż chodzi naprawdę. Dlatego warto uważać, bo możesz iść na rozmowę kwalifikacyjną przekonana, że będziesz sekretarką prezesa, a okaże się, że zostaniesz szczęśliwą jedną z wielu pracujących na słuchawce).

              5. Moje CV

 

            Odpowiadając na ogłoszenia z ofertami pracy, zawsze piszę w mailu kilka zdań o sobie (rodzaj krótkiego listu motywacyjnego) oraz załączam CV ze zgodą na przetwarzanie danych osobowych. Jeśli jest wymagany list motywacyjny, to jego pełną wersję również załączam do maila. Mam dwa rodzaje CV:
- pierwszy (powiedzmy branżowy), który zawiera szczegóły odnoście mojego wyższego wykształcenia, czyli ukończony wydział, specjalność, tytuł pracy dyplomowej oraz programy specjalistyczne, jakich używam. Wysyłam go w odpowiedzi na oferty w moim zawodzie.
- drugi rodzaj, który wysyłam do wszystkich innych ofert, niezwiązanych z moim wykształceniem, czyli na stanowisko sprzedawcy, recepcjonistki, sekretarki, itp. Jest to wersja skrócona, bo raczej wątpię, żeby kierowniczkę sklepu z ciuchami obchodziło, że wyregulowałam wszystkie tory w mieście i perfekcyjnie obsługuję AutoCADa. 


             Być może nie jestem najlepszą osobą, wypowiadającą się w tym temacie, bo jak widać pracy jeszcze nie znalazłam. Przedstawiłam jednak moją opinię i najważniejsze spostrzeżenia, które pochodzą z własnego doświadczenia i z tego, co słyszę „na mieście”. A teraz lecę na olx.pl, znów psuć sobie nerwy.

            Inne sposoby szukania pracy można odnaleźć we wpisie "5 sposobów na szukanie pracy".

11 komentarzy:

  1. jestem obecnie na stażu, ale już za dwa miesiące czeka mnie szukanie pracy (znowu;/)... przeglądam już sobie ogłoszenia z ciekawości i Twój post trafia w punkt... szczególnie z tym call center, które kryje się pod niewinnie wyglądającymi ofertami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak mało jest wartościowych, prawdziwych i uczciwych ofert pracy. Mimo wszystko mam nadzieję, że znajdziesz coś dobrego dla siebie. Będę trzymać kciuki !

      Usuń
  2. Z ogłoszeniami to często jest meksyk i nie wiesz czy śmiać się czy płąkać.
    A w jakiej branży szukasz pracy? No i powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W geodezji. Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Zgadzam się ze wszystkim. Najbardziej jednak wkurza mnie to, że wszędzie wymagane zwykle jest np. 2-letnie doświadczenie - kurcze, przecież każdy chyba jakoś musi kiedyś zacząć? Albo ogłoszenia o pracę na FB za któymi kryję się Avon czy oriflame - ughhhh...
    Ja pracuje na freelance i korzystam zwykle z oferii, portalu ze zleceniami. Tam jest mniej takich ogłoszeniowych "perełek" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wszędzie potrzeba doświadczenia, a w ten sposób nie ma go gdzie zdobyć. A to oriflame, to nawet nie jest praca... Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie :)

      Usuń
  4. Moim zdaniem niektóre z ogłoszeń są mocno przerysowane, więc trzeba mieć niezłe wyczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przejrzałam w swoim życiu chyba milion ofert pracy, niektóre są wyrwane z KOSMOSU :D Powodzenia Tobie i sobie życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Daria, bardzo fajny blog, uśmiałam się ;) Moim skromnym zdaniem miałabyś jeszcze więcej komentarzy, gdybyś miała komentarze Disqus, ale to tylko moja opinia, mi się zwiększyła liczba komentarzy jak zainstalowałam ;) Klikam like na fanpage!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i o Disqusie pomyślę :) Póki co wszystko jest dla mnie nowe w blogsferze. Stwierdziłam, że pomału będę dodawać nowe rzeczy, żeby się nie pogubić w tych nowościach.

      Usuń