sobota, 19 listopada 2016

Polska szkoła a kreatywność i własne zdanie





           Do dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie Billie Sparrow z kanału Vroobelek na YouTube, która w swoim filmie „Czytam własne FANFICTION” pochwaliła się swoją twórczością z dzieciństwa. Oczywiście z humorem i pewną krytyką przeczytała historię o Michaelu Jacksonie i tancerce Kasi, którą wymyśliła jej młodsza wersja. To przypomniało mi, że dawno temu, gdy Internet nie był tak popularny, a słowo fanfiction prawdopodobnie jeszcze nie istniało, sama (a właściwie razem z koleżanką) napisałam podobne opowiadanie. Nie traktowało jednak o żadnej znanej osobie, a o nas samych i naszych znajomych ze szkoły, szczególnie tych, których nie bardzo lubiłyśmy. Nie było to więc właściwie fanfiction, ale nie o to chodzi. Najważniejsze w tym jest to, że jako dzieci byłyśmy bardzo kreatywne i miałyśmy wyobraźnię. A teraz?

            Jako 11-12 letnie dziewczynki potrafiłyśmy usiąść i pisać ręcznie, na kartkach historie jakie tylko przyszły nam do głowy. I historie te nie były złe, były ciekawe, śmieszne, z szybką akcją, dużą ilością bohaterów. Nie robiłyśmy tego dla nikogo, nie publikowałyśmy tego w Internecie, ani na blogu, nie pokazywałyśmy rodzicom, ani koleżankom. Były tylko dla nas, dla naszej satysfakcji. Prawdopodobnie wpływ na naszą „twórczość” miały popularne wtedy telenowele. Bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że wymyśliłyśmy wywar-truciznę z rośliny zwanej „czarnym lulkiem”, która była rozwiązaniem na nieszczęśliwą miłość? Wiem, to okropnie głupie, ale jednak ważne jest, że myślałyśmy, pisałyśmy, tworzyłyśmy, miałyśmy mnóstwo pomysłów. Gdy porównam to do siebie obecnej, dorosłej, po skończonej szkole średniej i studiach, to widzę, że już taka nie jestem. Ten zapał i pomysłowość zniknęły gdzieś po drodze. Gdzie i dlaczego? Czemu teraz nie potrafiłabym napisać opowiadania i dziwię się, jakim cudem ludzie wymyślają i piszą książki i wiersze? Moim zdaniem powodem jest szkoła i system edukacji. 


            Kiedyś w liceum ośmieliłam się wyrazić własne zdanie w rozprawce. Temat był trudny. Eutanazja. Wiadomo, że budzi to ogromne kontrowersje, ludzie i politycy potrafią się o to kłócić, urządzać pochody, protesty i wiece. Ja jednak postanowiłam nie pisać bezpiecznej wersji wypracowania, nie chciałam być poprawna politycznie, czy etycznie. Chciałam wyrazić swoje własne zdanie i za pomocą argumentów wyjaśniłam, dlaczego jestem za. I co mi to dało? Dostałam 3. Mimo braku błędów i poprawnej stylistyki, dostałam 3. Widać, że nauczycielka miała po prostu inne zdanie niż ja i uznała, że ja nie mam prawa mieć swojego. Nie powinnam pisać, że jestem za eutanazją, bo to niepoprawne. Ale dlaczego? Dlaczego na lekcji języka polskiego moja praca nie została oceniona pod kątem poprawności języka, a zostało ocenione moje zdanie? Czego szkoła uczy? Że nie można mieć swojego zdania, że trzeba się bać wyrażania swoich myśli. Że powinniśmy mówić to, co wypada, wstydzić się bądź najlepiej siedzieć cicho. 

            Właściwie najwięcej tego typu historii jest właśnie na języku polskim. Nawet wiersza, czy lektury nie możemy sami zinterpretować. Nie liczy się, co my myślimy o tych dziełach, liczy się, co myśli człowiek piszący program. Musimy się właściwie na pamięć uczyć, o co chodzi w tej lekturze, żeby potem poprawnie napisać sprawdzian czy maturę. Chodzi tu o klucz odpowiedzi, który co roku przy okazji matur jest krytykowany przez uczniów. Co ciekawe, interpretacja z klucza nie zawsze jest faktycznie zgodna z tym, co myślał sam autor lektury. Jednak większość pisarzy już nie żyje, więc trudno to zweryfikować. Tak czy siak, młodzież uczy się znów na pamięć, zamiast uczyć się myśleć. Właściwie młodzi ludzie zapominają jak się myśli, jak się tworzy coś samemu. 

            W liceum miałam w klasie dziewczynę, która dobrze się uczyła, była mądra i bystra, ale miała też niewyparzony język i czasem zdarzyło jej się coś palnąć na lekcji. Potrafiła powiedzieć, że ta lektura jej się nie podobała, że ten bohater jest głupi i ona by inaczej postąpiła, albo że normalny człowiek tak by nie zrobił. Czytała wszystkie lektury i znała je na tyle dobrze, że podejmowała na lekcji otwartą dyskusję na ich temat. Nie bała się wyrazić swojego zdania, co jednak nie podobało się nauczycielce i przez to owa dziewczyna była tępiona i miała na języku polskim słabe oceny. Za to osoby, które nawet na oczy nie widziały lektury, a jedynie streszczenie i opracowanie miały same piątki. Jak? Bo wystarczyło się nauczyć na pamięć kilku zdań z opracowania, przeczytać, o czym była lektura, co powinniśmy z niej wynieść i co o niej myśleć. Moim zdaniem było to głęboko niesprawiedliwe, bo samodzielne przeczytanie książki wymaga o wiele więcej zaangażowania i myślenia, niż wyklepanie opracowania. Nie tak powinni być uczeni młodzi ludzie. 


Dlatego ze szkoły wychodzi człowiek marionetka. Niemający swojego zdania. Mało kreatywny. Bojący się odezwać i powiedzieć, co myśli. Niepotrafiący stworzyć czegoś nowego, za to świetnie umiejący kopiować treści z cudzych prac. 

Ja pomału uczę się i zdobywam odwagę, by mówić i pisać o swoim zdaniu na ciężkie tematy. Jednak tej pomysłowości i wyobraźni z dzieciństwa chyba nigdy nie odzyskam.

32 komentarze:

  1. Podpisuję się rękami i nogami pod Twoim postem. Napisałaś całkowitą prawdę. Najlepsze z tego wszystkiego jest to, że widzą to wszyscy i mówią o tym, jednak osoby, które naprawdę mogą to zmienić udają ślepców. Dziwna sytuacja...Najważniejsze, aby nie poddać się całkowicie temu choremu odmóżdżeniu. Wychodzi na to, że szkoła to etap, który po prostu trzeba przeżyć, ale najlepiej tak, aby przy okazji nie stracić siebie...

    Paulina Bachosz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego bardzo chciałabym, żeby moje dzieci, jeśli będę w przyszłości je miała, wychowywały się w innym kraju. Żeby uczyły się by umieć, żeby się rozwijały, miały pasje i mogły wolno wyrażać swoje zdanie.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy wpis ;) Zgadzam się z Tobą we wszystkim o czym pisałaś. I brawo za podjęcie tematu. Taka jest prawda, że dzieci i młodzieży nie uczy się teraz samodzielnego i krytycznego myślenia, tylko narzuca się im pewne formy i schematy tego jak postępować i jakie mieć poglądy. Jest to klasyczny przykład manipulacji, a jak wiadomo zmanipulowanym społeczeństwem łatwo jest rządzić - stąd nie trudno wywnioskować, że jest to "na rękę" osobom kierującym systemem edukacji. Czy odzyskasz tę wyobraźnię z dzieciństwa? Tego nigdy nie wiadomo ;) Ale masz odwagę posiadać swoje zdanie ipisać i mówić o tym, co myślisz, więc już z tej strony dobrze Ci idzie. Życzę powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Oczywiście, wszystkim tym "u góry" zawsze zależało na tym, żeby społeczeństwem łatwo manipulować. A zamiast poprawy sytuacji jest ciągle tylko coraz gorzej.

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą. Sama w dzieciństwie pisałam opowiadania i wiersze, które wygrywały niektóre konkursy. W liceum miałam 5, ale na maturze już mi się nie udało osiągnąć dobrego wyniku, bo nie trafiłam w klucz. Teraz gdzieś ta wyobraźnia i kreatywność uciekły, ale walczę aby powróciły bo uwielbiam pisać. Mam nadzieję, że mi się to uda choć w niewielkim stopniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rób to co Ci sprawia przyjemność, pisz jeśli lubisz :-) Życzę Ci powodzenia :-)

      Usuń
  4. Wydaje mi się, że taki jest zamysł systemu... Aby ludzie, wkraczający w wiek produkcyjny podążali za ustalonymi schematami i postępowali według narzuconych norm... Nad potulnymi masami łatwiej zapanować, niż nad rzeszą intelektualistów, z których każdy by miał coś do powiedzenia, to by wprowadziło niepotrzebny chaos i zamęt. Ech świecie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wierzę, że kiedyś w szkołach będzie się liczyło to, co uczeń ma na myśli a nie to, co sądzi o tym program napisany przez kogoś obcego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby przynajmniej nie byli karani za swoje zdanie to już bedzie dobrze.

      Usuń
  6. Masz rację. Całkowitą. W tym roku pisałam maturę wiec mam to wszystko jeszcze na świeżo. No i cóż nie ma czym się chwalić. Mnie może nie tak polski rozłożył co biologia. Nie użyjesz jednego słowa i już nie ma punktu. A czasem uczeń tak wyjaśni że wiadomo o co chodzi. A z polskiego zawsze miałam swoje zdanie i w dupie oceny. Miej wylane a będzie ci dane. W końcu z trójek przeszłam na piątki ale było dużo pracy. Dzięki temu mam jeszcze jakąś kreatywność w sobie xd Wiesz co wydaje mi się że tworzenie takich niemyślących marionetek jest wszystkim na rękę bo ten kto nie myśli nie zadaje pytań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Polski na maturze też nie rozłożył, bo wszystkie lektury miałam ogarnięte, a na rozszerzeniu już nie było klucza i można było pisać bardziej po swojemu. No czasem faktycznie lepiej trochę olać pewne sprawy i nie tracić nerwów ;-)

      Usuń
  7. Zgadzam się z Tobą.. mało jest otwartych Nauczycieli, którzy szanują innych zdanie.. zresztą nie tylko Nauczycieli.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą w 100%. Świetny tekst .

    OdpowiedzUsuń
  9. Prawda, ale nie można tylko i wyłącznie zwalać na szkołę wszystkiego. Rodzice nie mający czasu, dzieci siedzące wiele godzin przed telewizorem i komputerem... to też ma wpływ ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze opowiadam o swoich doświadczeniach, ale wiadomo, że przypadki są różne.

      Usuń
  10. Zgadzam się z Tobą, miałam podobny problem, chociaż - ja oprócz szkoły miałam szkołę muzyczną gdzie mogłam się rozwijać, ale w gimnazjum mocno wspierano moje zapędy literackie, natomiast w liceum - klepałam wypracowania, które miały się wbić w klucz odpowiedzi. Nie wnikam co na studiach mnie spotkało - też czepianie się, że a to esej jest za nudny, a to zbyt sarkastyczny. Zupełnie inaczej odbieram szkołę w UK, Szwecji czy nawet w Niemczech do tej w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałaś okazję uczyć się w innych krajach?

      Usuń
  11. Masz rację, że szkoła nie uczy myślenia, krytycznego myślenia. Niestety, łatwiej sprawdzić coś zgodnego z szablonem, niż odnieść się do twórczej pracy. Myślę, na brak kreatywności i motywacji ma wiele czynników, a podejście nauczycieli i systemu to jeden z nich.

    OdpowiedzUsuń
  12. To proste; żeby przetrwać nie masz myśleć jak Ty, ale myśleć jak nauczyciel, bo to w końcu on jest tu panem i władcą. Odwracamy się dziś od idei Pedagogiki stworzonej dla dziecka, nie ma już dziś pajdocentryzmu o którym pisał Korczak. Dzisiaj jest tylko system.

    OdpowiedzUsuń
  13. niestety, z bólem serca, muszę się z Tobą zgodzić... idealnym przykładem są choćby te cholerne klucze odpowiedzi, w których widełki uczeń musi się wbić, aby zdać maturę- przynajmniej tak było za moich czasów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za moich też i chyba nadal tak jest.

      Usuń
  14. Masz 100% racji. W czasach gimnazjum razem z koleżanką podjęłyśmy się próby pisania kolejnej części Harrego Potrera i utknęłyśmy gdzieś w 1/3, ale scenariusz miałyśmy na całą!
    Teraz jest mi daleko do tamtej kreatywności. Po drodzd właśnie te klucze odpowiedzi mnie podcięły. Bo nie liczyło się to, co myślę, tylko to, jak się przygotować do odpowiedzi, by utrafić w klucz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby super poczytać Waszą kontynuację Harrego ;-)

      Usuń
  15. Ciekawe ile osób się już nad tym zastanawiało, że szkołą uczyła nas interpretowania i pisania według klucza bo tak ktoś kiedyś wymyślił. Z góry było wiadomo o co chodzi w Dziadach a o co w Panu Tadeuszu. Nie było miejsca na własne wariacje i przemyślenia.
    Teraz, chyba, tak myślę, jest gorzej bo szkoła wogóle uczy robić testy a nie pisania i myślenia. Takie mam smutne wrażenie :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja miałem fajne liceum gdzie mogłem polemizować nawet na lekcjach historii. Więc jestem za to wdzięczny. Ale zgadzam się z twoim tekstem. W naszym kraju ciężko się rozwijać, sam mam córkę i szukam sposobu na ucieczkę z naszego kraju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że uczęszczałeś do takiego liceum i życzę powodzenia w przyszłości!

      Usuń
  17. Przeraża mnie to co napisałaś na końcu, bo niestety jest zgodne z prawdą, ale napawa mnie też nadzieją, że skoro młoda osoba jest tego wszystkiego świadoma, to już dobrze ;-) Zawsze miałam swoje zdanie, nie obawiałam się go wyrażać, choć wielokrotnie zrażałam tym do siebie ludzi. Nie jestem pyskata, ale zawsze czułam potrzebę podzielenia się ze światem swoją jego interpretacją.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystko o czym piszesz to prawda. Dopóki nauczyciele nie będą inaczej edukowaniu dopóty nic się nie zmieni w stylu nauczania. Poza tym teraz uczy się "pod testy", nie ma miejsca na kreatywność. W szkole musi być posłuch ,bo przepełnione klasy, brak odpowiednich pomocy dydaktycznych, wypalenie zawodowe i wiele innych czynników wpływa na metody nauczania. Przerażające to, ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  19. Słuszne spostrzeżenia, szkoła niszczy kreatywność, którą każde dziecko naturalnie posiada i uczy podporządkowania. Niestety to nie tylko domena polskich szkół. Tradycyjny system szkolny w większości krajów jest przeżytkiem. Na szczęście istnieją alternatywne szkoły, np. demokratyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo trafnie to podsumowałaś! W liceum była jedna zasada - nie WYCHYLAĆ SIĘ, zwłaszcza na polskim ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. niestety nasz system edukacyjny ma wiele do życzenia, brak możliwości wyrażania swojego zdania, rozwiazywania zadań według własnego sposobu (mimo że wynik taki sam), matura pod klucz itd itp.

    OdpowiedzUsuń