piątek, 2 grudnia 2016

Apokalipsa w akademiku




Wstawanie o godzinie 6.30 rano to był dla mnie zawsze koszmar. Jednak w czasie studiów i mieszkania w akademiku, musiałam tak wstawać często. Dlatego od razu po powrocie z zajęć mój organizm domagał się dodatkowej godziny snu. Oczy same mi się zamykały, więc zwykle pozwalałam sobie na małą drzemkę. Wtedy nie przeszkadzało mi ani światło, ani współlokatorka w pokoju, nic, po prostu spałam jak zabita. Jednak z jednej z takich drzemek wyrwała mnie istna apokalipsa w akademiku!


Na korytarzu usłyszałam jakieś krzyki. Nie piski, ale ludzie wołali jedni drugich na cały korytarz. Do tego poczułam dym. Podniosłam głowę. Ciemno. Lekki zapach dymu. Matko święta! Akademik się pali?! Trochę uspokoił mnie brak alarmu pożarowego, ale jednak coś było wyjątkowo nie tak. Zanim zdążyłam wygramolić się z łóżka do pokoju wpadła moja współlokatorka ze świeczką w ręce. 


- Nie ma prądu w całym akademiku! – ufff przynajmniej przeżyjemy. Ciemno, dym ze świeczek – wszystko stało się jasne. W akademiku jednak zapanował niepokój i ruch jak nigdy. Studenci pozbawieni swoich laptopów i Internetu… Nie zgadniecie gdzie się wszyscy udali. Ja wiem i zaraz wam o wszystkim opowiem. 


Z nudów ubrałam się i wyszłam na zewnątrz. To, co zobaczyłam…to był widok jedyny w swoim rodzaju. Całe miasteczko studenckie, kilkanaście akademików było w kompletnej ciemności. Z jednym małym wyjątkiem – jeden akademik ocalał i był cały ładnie oświetlony. Jak? Nie wiem. Cud jakiś. Akurat tam mieszkała moja koleżanka, nazwijmy ją M. Zadzwoniłam do niej, bo skoro ma prąd, to i laptop działa, serial można obejrzeć. Wybawienie! Najpierw jednak postanowiłyśmy iść do sklepu, wiadomo, po coś do picia.


I tam, w sklepie na literkę L, znalazłyśmy chyba wszystkich znudzonych brakiem prądu studentów. Co ciekawe sklep znajdował się na obszarze miasteczka studenckiego, jednak prąd był. Jedynie terminale płatnicze były niesprawne. Ale wracając do studentów - wszyscy poszli na piwo! Awaria zdecydowanie wyszła pozytywnie dla sklepu, bo z półek zniknął w momencie cały alkohol, a kolejki były tak długie, jakby Świeżaki za darmo rozdawali!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz